Weekendowy wypad do Północnej Macedonii.

Tak, dobrze napisałem. Od tego roku Macedonia mianowana jest Północną.

Jest to wynikiem wieloletnich sporów między Grecją, a Macedonią. Tej pierwszej nie podoba się używanie przez inne państwo terminu Macedonia, które nawiązuje do starożytnej greckiej prowincji. Konflikt trwał 27 lat i w tym roku osiągnieto porozumienie. Ostatecznie przemianowano nazwę kraju na Republikę Północnej Macedonii. Okej, ale czas zostawić politykę i wrócić do tego, co najważniejsze, czyli nasz wielkanocny wyjazd.

Tym razem naszym celem było Skopje, czyli stolica wyżej wymienionej Północnej Macedonii. W Polsce ludzie spędzali święta z rodzinami, my natomiast postanowiliśmy dla odmiany ruszyć znów w trasę. Muszę przyznać, że początkowo miałem ogromne problemy, bo nie posiadałem jasnej informacji, czy mogę kupić bilet autobusowy. Z uwagi na fakt, że nie zabrałem ze sobą paszportu oraz tego, że Północna Macedonia nie jest członkiem Unii Europejskiej. Po kilku próbach otrzymania stosownej informacji, że jako obywatel Polski, czyli kraju członkowskiego UE mogę z ważnym dowodem przedostać się przez granicę, zdecydowalismy o zakupie biletu. Jego koszt to 58 lewów bułgarskich, czyli niecałe 130 złotych.

Sama jazda zajeła około 5 godzin, warto dodać, że przesuwaliśmy czas o godzinę do tyłu, więc teoretycznie zyskaliśmy godzinę więcej zwiedzania. Trzeba przyznać, że jazda w niektórych miejscach po stronie Macedońskiej przypominała mi nasze prowincjonalne pełne dziur i wyboi, ledwo przejezdne drogi lokalne. Bujało jak jasna cholera.

Po przyjeździe, pierwsze co rzuciło mi się w oczy po wyjsciu ze stacji to autobusy, piętrowe dokładnie takie, jakie widziałem w Wielkiej Brytanii.

Piętrowy autobus

Od razu kierujemy się do centrum i tutaj kolejne zaskoczenie. Praktycznie na każdym rogu, za każdym winklem stoi jakiś posąg lub pomnik. Centrum jest dosłownie zawalone różnego rodzaju rzeźbami. Śmiało można nadać temu miejscu nazwę „Skopje miasto pomników”. Czasami zastanawiałem się, czy mieszkańcy sami rozpoznają postacie prezentowane na monumentach, bo ich ilość jest zatrważająca.

Punktem centralnym co pewnie nikogo nie zdziwi, jest największa chyba w mieście rzeźba przedstawiająca Aleksandra Wielkiego, jednego z największych zdobywców w historii. Za jego panowania Macedonia była największym krajem na świecie. Swoją drogą Plac Macedonia, bo taką nosi nazwę, robi naprawdę wielkie wrażenie i jest czymś zupełnie dla mnie odmiennym od wcześniej widzianych placów, naprzykład w Pradze lub Budapeszcie. Przed wejściem na plac znajduje się nawet replika francuskiego Łuku Triumfalnego. Jest to takie połączenie historii i czasów współczesnych. Mamy stare zabytki i nowe budowle mieszkalne oraz biznesowe. Są też złote lampy odnoszące się do historii.

Zostawiamy na chwilę centrum i udajemy się do Kanionu Matka. Jest on położony kilkanaście kilometrów od stolicy. Można tam dotrzeć autobusem albo taksówką. Jest to jedna z głównych atrakcji turystycznych Skopje i okolic. Co najciekawsze, jest on sztucznym zbiornikiem, powstałym w wyniku tamy na rzece Treska w 1938 roku. Zwiedzający mogą wybrać trasę pieszą, albo za niewielką opłatą 200 denarów, czyli około 14 złotych wybrać się w rejs łódką. Warto z uwagi na to jak piękne są tam widoki.

Widok Kanionu

Na zakończenie wracamy jeszcze na chwilę do centrum miasta. Znajduje się tam bowiem twierdza Skopsko Kale. Warto tutaj jeszcze wspomnieć o uliczkach starego bazaru, prowadzących do wyżej wymienionego miejsca. W godzinach wieczornych jest tu masa ludzi, którzy spędzają czas przy rozmowach, jedząc, pijąc i nie rzadko racząc się fajką wodną.

Uliczki starego bazaru

Warto wspomnieć o tym, że twierdzę Skopsko wzniesiono w VI wieku w czasach bizantyjskich. Okazałe mury robią kolosalne wrażenie, a górująca nad miastem twierdza to także świetny punkt widokowy. Niestety w przeciwieństwie do zamku Sforzów, który napotkaliśmy w Mediolanie, twierdza Skopko to praktycznie same pozostałości murów. W środku nie wygląda już tak okazale. Jest jeszcze kilka rzeczy o których tutaj nie wspomne, ale sami się o nich dowiecie jak już zajrzycie do Skopję. Gorąco zachecam, jeżeli będziecie mieli okazję wpaść do tego miasta.

Twierdza Skopsko Kale od środka