Siedem Jezior Rilskich, czyli pomysł na weekend w Bułgarii

Tym razem znowu trochę nie pisałem, ale pewnie domyślacie się jak to jest, kiedy wciągnie was wir życia. Bułgaria to nie tylko Złote Piaski, Słoneczny Brzeg, ale także góry. Piękne góry.

W związku z wolnym weekendem i sprzyjającymi warunkami pogodowymi, postanowiłem wybrać się do krainy siedmiu jezior.

Jeziora Rilskie można śmiało określić wizytówką Bułgarii.
To miejsce oddalone od Sofii ok. 99 km.

Jak tam dojechać?

Po moich doświadczeniach zdecydowanie sugerowałbym jazdę samochodem, jeżeli go nie posiadacie, lub z innego powodu nie macie do niego dostępu, pomyślcie o tym, żeby wypożyczyć pojazd na kilka dni.

W przeciwnym razie zmuszeni będziecie jechać autobusami, a połączenie niestety nie jest najlepsze.

Z Sofii musicie udać się do miejscowości Dupnica (zwróćcie uwagę, że słowo „dupa” występuje również w języku bułgarskim), podróż ta powinna zająć nie więcej niż dwie godziny.

Następnie bezpośrednio na dworcu znajdziecie kolejnego busa, który będzie jechał przez około 30 minut do Sapareva Banya. Jest to miejscowość wypoczynkowa, w której znajdują się sanatoria.

Stamtąd musicie udać się do Panichishte, gdzie będziecie mieli możliwość wjechania wyciągiem narciarskim na górę.

Oczywiście alternatywą jest przejście całej trasy na piechotę, ale musicie mi wierzyć, że później i tak będziecie mieli wystarczająco chodzenia. Wybór należy do was.

Ile to kosztuje i dlaczego tak drogo?

Jeżeli chodzi o całkowity koszt przejazdu w jedną i drugą stronę, to powinniście zapłacić łącznie maksymalnie 60 złotych. Jeżeli skorzystacie z opcji wjazdu kolejką (co serdecznie polecam) dodatkowo za tę przyjemność zapłacicie nieco ponad 40 zł w dwie strony.

Cała wyprawa jest możliwa do ukończenia w jeden dzień, zwłaszcza jeżeli jedziecie tam samochodem i macie możliwość wyboru kiedy wrócić.

W przypadku jazdy autobusami, rozsądnym rozwiązaniem wydaje mi się zostanie na noc w hostelu, aby na spokojnie wszystko zobaczyć.

Koszt noclegu w Rila Lakes Chalet to ok. 50 zł za osobę.

W każdym pokoju znajduje się kilka łóżek, ale mimo tego, że sezon letni wciąż trwa, okazuje się że większość osób wybiera wariant jednodniowej wycieczki z powrotem do Sofii wieczorem. W związku z tym znaczna część pokoi pozostaje pusta.

Warunki są całkiem OK. Poza jedzeniem na stołówce, które nie było najlepsze. Odgrzewane w mikrofalówce kotlety mielone nie smakują.

Ceny były zawyżone, ale można się tego spodziewać w takich miejscach.

Dlatego warto zabrać ze sobą własne jedzenie, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.

Co z tą podróżą?

Jeżeli chodzi o samą podróż i wrażenia, cóż… po prostu musicie tam pojechać.

Dotarcie do wszystkich siedmiu jezior, jeśli przewidujecie jakieś przerwy, może zająć nawet kilka godzin. Sama trasa moim zdaniem nie jest bardzo wyczerpująca.

Tak przy okazji, wchodząc na sam szczyt zobaczyłem schodzącego buldoga, więc jeśli jemu się udało, wierzę że też dacie sobie radę.

Widoki są naprawdę piękne. Finalny efekt na pewno was zadowoli.

Szczerze mówiąc to nie sądziłem, że taka aktywność fizyczna może sprawić aż tyle radości.

W wycieczkach tego typu chyba najbardziej cieszy moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że Ci się udało i zupełnie nieistotne jest to, że trasa nie była trudna, a pies przeszedł ją szybciej od Ciebie.