Pierwsze podróże

O Pradze słów kilka..

Siema z tej strony Krzysztof. Jedna z dwóch osób związanych z tym projektem. Pomysł dotyczący wyprawy za granicę zrodził się w naszych głowach już dawno temu. Ten czas właśnie nastał i krótkim pobytem w Pradze zaczynamy tę historię.

Dojazd

Wyjazd wyjazdem jednak najpierw w jakiś sposób trzeba się w dane miejsce dostać. Najpopularniejszym ostatnimi czasy sposobem jest oczywiście wybranie Flixbusa. Oferuje monopolistyczne ceny na rynku przewozu autobusowego zatem przy zarezerowaniu biletu z odpowiednim wyprzedzeniem, cena jest stosunkowo niska. Jednak, aby urozmaicić sobie trochę podróż, zdecydowaliśmy się pojechać najpierw pociągiem do Wrocławia, w którym po dwugodzinnym postoju spędzonym w tamtejszym Maku, 😉 przesiedliśmy się do Flixbusa prosto do czeskiej Pragi.

Dworzec Autobusowy Wrocław

Airbnb

No tak, ale nikt nie chce mieszkać pod mostem zatem wybierając się gdzieś poza granice Polski, wypadałoby znaleźć nocleg. I tu z pomocą przychodzi strona internetowa Airbnb, z której sam bardzo lubię korzystać. Zapisując się z linku: https://www.airbnb.pl/c/krzysztofz765?currency=PLN dostaniecie 100 zł na pierwszą podróż, z czego warto skorzystać.

strona Airbnb

Ofert jest naprawdę sporo, są mocno konkurencyjne i nie jest trudno znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Bliżej centrum, ale drożej, dalej od centrum, ale taniej. Wybór jest naprawdę spory oczywiście z wyprzedzeniem, bo im korzystniejsza oferta tym większe obłożenie terminów. W naszym przypadku staneło na tym, że wybraliśmy obrzeża Pragi (pozdrawiam panią Renatę) z opcją dojazdu komunikacją miejską, czyli autobus a potem przesiadka do metra. Ceny biletów są odrobinę droższe od polskich przyjmując 0,16pln za koronę czeską. Bilet do 30 minut dla dorosłego to koszt około 3,80pln. Natomiast całodniowy to już koszt rzędu 17 złotych. Opcja ta jest dobra, jeżeli planujemy poświęcić cały dzień na zwiedzanie i nie chcemy wszędzie podróżować pieszo, a także chcemy zobaczyć dalsze zakątki Pragi.

Metro

Praskie metro zasługuje z pewnością na to, żeby coś o nim opowiedzieć. Pierwsze co rzuca się w oczy to ruchome schody. Są wszędzie. Dosłownie na każdej stacji metra. Nie byłoby może nic w tym dziwnego gdyby nie fakt, że większość z nich jest bardzo długa i w Polsce nie spotkałem się osobiście z takimi schodami. To właśnie tutaj na stacji położonej na głębokości 53 metrów o nazwie Náměstí Míru znajdują się nadłuższe w Pradze schody ruchome. Przejazd nimi trwa naprawdę długo, bo ponad 2 minuty. Można też zaobserwować jak w karkołomny sposób ludzie zbiegają z tych schodów, nierzadko ze smartfonem w ręku, w ogóle nie patrząc pod nogi, a uwierzcie że widok z góry nie należy do tych bezstresowych. Nie samymi schodami człowiek żyje, zatem jak sprawuje się metro? Muszę przyznać, że jest to najlepszy środek transportu dostępny w Pradze. Metro składa się z trzech linii: zielonej A, żółtej B, i czerwonej C, które dziennie przewożą większość z 1,3 miliona mieszkańców.


Rozkład linii metra

Obecnie przebieg linii nawiązuje do trójkąta, oznacza to, że każda z lini w pewnym miejscu przecina się i pozwala nam na przesiadkę. Na stacji Mustek możemy przesiąść się między liniami A i B, stacja Muzem pozwala nam na zmianę między A i C, a stacja Florenc między B i C. Jest to o tyle wygodne i proste dla przyjezdnego turysty, że wszystko jest bardzo czytelne i oprócz pojedynczych akcji spowodowanych raczej pośpiechem i nieuwagą nie sposób nie dotrzeć bez większych problemów do obranego przez siebie celu. Warte uwagi są też murale znajdujące się na wielu stacjach metra, które nadają odpowiedniego klimatu temu miejscu.


Metro stacja Ladvi

Lokalne restauracje

Wiemy zatem jak wygląda transport publiczny. Teraz czas na główny punkt programu czeskie jedzenie, czyli co i gdzie warto zjeść. Miejsc takich jest ogrom zatem wspomnę tylko o kilku z nich.

Havelska Koruna

Na sam początek skierowaliśmy się do miejsca zwanego Havelska Koruna i było to pierwsze miejsce na mapie podróży kulinarnych. Na wejściu dostaje się karteczkę, na którą wpisywane są wydawane nam potrawy. Bierzemy tace, stajemy w kolejce i zamawiamy interesujące nas dania, czyli w stylu typowej jadłodajni. Plusem jest to, że panie kucharki potrafią rozmawiać w kilku językach, nie tylko polskim, czeskim i angielskim. Na pierwszy ogień poszła Svíčková na smetaně. Danie z polędwicy wołowej w sosie śmietanowym podawane tradycyjnie z knedliczkami, czyli ciastem przygotowanym na bazie gotowanych ziemniaków lub mąki pszennej. Jest to istotny symbol czeskiej kuchni, zatem być tutaj i nie spróbować to jak nie przyjechać w ogóle. Koszt takiego dania to 130 koron czeskich, czyli około 20 złotych. Warto zwrócić uwagę na godzinę, o której się przychodzi, ponieważ w porze obiadowej 14-15 jest naprawdę masa ludzi i ciężko jest znaleźć miejsce siedzące. Pozostaje wtedy zjeść na stojąco. Nie jest to może najwygodniejszy sposób spożywania posiłków, tym bardziej po kilku godzinach zwiedzania, jednak nie sprawia to wielu problemów. Po skończonym obiedzie z wcześniej wypełnioną kartką udajemy się do wyjścia, gdzie miła pani rozlicza nas z wydanych potraw.

Warto dodać, że zgubienie karteczki wydawanej przy wejściu do lokalu jest obłożone kara w wysokości 500 koron, czyli 80 złotych. Jest to suma większa niż będziecie w stanie przejeść, więc lepiej danej kartki nie zgubić.

Lokal

Nie jest to jadłodajnia jak w Havelskiej Korunie, natomiast co charakterystyczne dla tej restauracji to jak niepozorna z zewnątrz się wydaje, a jak rozległa jest w środku. Po zajęciu miejsca kelner od razu pyta się, czy podać piwo, co zauważyliśmy jest standardem w prawie każdej odwiedzonej przez nas restauracji. Mimo bardzo dużej ilości osób, w tym kelnerów kręcących się wokół stolików i sporego zamieszania w środku, czas oczekiwania wcale nie jest długi. Jako pierwsze danie podano zupę z kapusty z grzankami, która bardzo różniła się od naszego rodzimego kapuśniaku. Na drugie danie zaserwowana została nam inna tradycyjna potrawa czeska, czyli zasmażany ser, który podaje się z frytkami oraz sosem tatarskim. Mocno lepiące się z uwagi na ser danie jest jednak bardzo dobre. Koszt wyżej wymienionego obiadu plus woda/piwo to około 250 koron czeskich, czyli jakieś 40 złotych.

Mincova

Wnętrze lokalu jest wykonane w bardziej nowoczesnym stylu niż wymienione powyżej. Jest to adekwatne do ceny, która jest odpowiednio wyższa, ale nie jest ona kosmiczna, więc z czystym sumieniem mogę polecić to miejsce. Na stół wjechała najpierw zupa ziemniaczana z kiełbasą, koszt 85 koron oraz tradycyjny gulasz oczywiście z knedlikami – 225 koron. Nie mogę nie napisać także o bardzo dobrym nektarze jabłkowo-pomarańczowym, który nie przypominał w smaku niczego, co zdarzyło mi się pić w Polsce.

Trdelnik

Na sam koniec coś na deser, czyli o wywodzącym się ze Słowacji Trdelniku, którego zapach roznosi się prawie na każdej z uliczek praskiej starówki. Co krok stoją budki, w których wyrabiany jest ten narodowy smakołyk. Jest to grillowane słodkie ciasto w kształcie walca posypane cukrem wymieszanym z orzechami oraz cynamonem. Występuje kilka wariantów jak, np. z dodatkiem nutelli, czy bitej śmietany. Smakuje wyśmienicie i żałuję tylko, że nie zdążyłem zjeść najbardziej wykokszonej opcji z nutella, truskawkami i bitą śmietaną, istna bomba kaloryczna ;). To na tyle… więcej pojawi się w niedługim czasie.